Zup bez liku (ponad 50), Pierwsze Wielkie Zawody Wioślarskie i Manifestacja Marszu Poparcia dla Pierwszego Dania! 22. maja AD 2004 odbył się był - przyćmiewając inne podobne imprezy o zasięgu ogólnoświatowym - III Międzynarodowy Festiwal Zupy na krakowskim Kazimierzu. Choć aura nieprzychylna zepsuć próbowała i nabruździć gościom licznie zaszczycającym wydarzenie owo, niestraszne okazać się raczyły przeciwności pogodowe wszelakie.
Rozpoczęto uroczystość w okolicach wczesnopopołudniowych na względzie mając dziatwy rozlicznej obecność. Dziatwa owa pojawiła się licznie a hucznie to samopas przybyła to z rodzicielami swemi. Kto żyw bieżył do zup wszelakich kosztowania nie zrażon ogonami długaśnymi ustanowionymi przed licznie pokazać się ze strony najlepszej chcącymi Zupowarami.
Odpowiednie czynniki zadbały zgodnie z planem o organizację atrakcyjnych dla ludu pracującego miast i wsi przykrakowskich rozrywek kulturalnych. Popołudnie i Wieczór umilał zgromadzonym w słusznej sprawie czczenia obchodów program artystyczny prezentowany ze zbudowanej w czynie społecznym sceny.
Szacowne, III Plenum KC MFZ, któremu przewodniczył I Sekretarz Piotr B. z wielkim zaangażowaniem i poświęceniem degustowało dostarczany przez entuzjastycznie nastawiony proletariat materiał testowy. W wyniku demokratycznego, sprawiedliwego głosowania zaszczytne, pierwsze miejsce uzyskał wyrób spółdzielni osiedlowej Rajski Ogród o swojsko brzmiącej nazwie "Rajski żurek z nadziewanymi mięsem pierożkami".
W konkursie teatralnym, polegającym na zaprezentowaniu najciekawszego happeningu bezkonkurencyjnie wygrała Alchemia organizując wyścigi kajakowe w miejscu, w którym woda pojawia się wyłącznie w czasie deszczu. Przed wejściem do klubu pojawiły się ustawione tam przez sławną już ekipę "Sąsiadów" kajaki. Pierwszy wyścig siłą rzeczy zakończył się remisem, kajaki płynęły bowiem w przeciwne strony. Nie udało się zmierzyć w sposób obiektywny przebytego dystansu, w związku z czym obie osady zajęły ex equo pierwsze miejsce.
Drugi bieg, zorganizowany z większym poszanowaniem sensu i zasad zdrowej rywalizacji przebiegał w bardziej sportowej atmosferze. I tu jednak nie udało się wyłonić zwycięzcy. Nagrody odebrane w barze ucieszyły jednak solidarnie obie drużyny.
Niezapowiedzianą, choć sympatyczną atrakcją imprezy była również kobieta z dzieckiem, której imię nie istnieje...