The Vandermark 5 to zespół doskonały, złożony z pięciu wspaniałych instrumentalistów. Przyznam jednak, że pomimo dość dobrego osłuchania z dotychczasowymi poczynaniami grupy Vandermarka, niedawno zakończony koncert był dla mnie pewnym zaskoczeniem.
Vandermark - to klasa sama w sobie. Pisałem o nim przy różnych okazjach. Dzisiaj wstyd by było w ogóle przypomnieć cokolwiek o nim. O nim trzeba wiedzieć! Jego (muzykę) trzeba znać! Jest po prostu jej znaczącą częścią. I choć nie chcę powiedzieć, że jazz bez Vandermarka wyglądałby inaczej, to niewątpliwie nie byłby tym samym, czym jest.
(...)
Mnie z całego koncertu do gustu najbardziej przypadły pojawiające się momentami wspólne improwizacje kilku muzyków, a także niesamowita plastyczność tej grupy. Co rusz, z kwintetu powstawały tria, duety, kwartety, by powrócić do formy pełnego składu, by za chwilę zaprezentować fragment solowy. Dzięki takim rozwiązaniom aranżacyjnym formuła kwintetu znacznie zyskuje.
I tyle mniej więcej po pierwszym dniu. Jutro będzie inaczej. Ciekawy jestem, czy tylko ze względu na inny repertuar.