Galeria: "Black Lotos" - XU FENGXIA & LUCAS NIGGLI DUO
27-09-2009
Wielobarwna mozaika world music w wykonaniu szwajcarskiego wirtuoza instrumentów perkusyjnych Lucasa Niggli oraz śpiewaczki i mistrzyni gry na tradycyjnych chińskich instrumentach strunowych Xu Fengxi zainaugurowała IV Krakowską Jesień Jazzową.
Lucasa Niggli słyszałem ostatnio na żywo w 2006 roku, kiedy podczas Międzynarodowego Festiwalu Perkusyjnego "Źródła i Inspiracje" występował solo. Był to koncert niezapomniany.
Fenomenalny popis wszechstronnego artysty. Kolejnych jego występów w Krakowie, niestety, nie mogłem śledzić. Z niecierpliwością czekałem więc na niedzielny wieczór w Alchemii, zwłaszcza że Niggli postanowił tym razem zaprezentować projekt stworzony w duecie z chińską (mieszkającą na stałe w Niemczech) artystką Xu Fengxią.
Zastanawiałem się, czy Niggli zmienił się od czasu, kiedy słyszałem go po raz ostatni. I szybko przekonałem się, że kompletnie nie! Bo choć nie grał tym razem solo (co daje mu nieograniczone możliwości) ani w projekcie nawiązującym do stylu funky czy muzyki symfonicznej (jak to bywało podczas poprzednich edycji Krakowskiej Jesieni Jazzowej), znów zachwycił potężną energią. Bo Niggli to prawdziwy dynamit. Artysta z niewyczerpaną wyobraźnią, dla którego cisza i muzyczna subtelność mają równie wielkie znaczenie, jak tętniąca żywiołowością, a czasem wręcz hałasem, ekspresja. Niggli potrafi jednak doskonale i mądrze stopniować emocje. W niedzielę musiał je zresztą szczególnie trzymać na wodzy, bo towarzyszyła mu przecież artystka grająca na guzheng (cytra) i sanxian (rodzaj lutni) - tradycyjnych chińskich instrumentach strunowych, które nie są w stanie nawet konkurować z siłą brzmienia perkusji.
Do melodii szarpiącej struny guzheng Xu Fengxi perkusista wplatał więc delikatny akompaniament. A gdy ona zaczynała grać frazy kojarzące się z jazzowym walkingiem, Niggli rozpościerał skrzydła, zalewając nas falą rytmicznych uderzeń w talerze, bębny, dzwonki.
Połączenie oryginalnej chińskiej melodyki z perkusyjnym akompaniamentem (a czasem szaleństwem) wydawać się może pomysłem prostym. Ale jego realizacja wcale nie jest już taka łatwa. Znalezienie wspólnego mianownika dla tych dwóch stylistyk, zespolenie ich w rytmie i wzajemnej harmonii to prawdziwe wyzwanie, któremu Niggli i Fengxia nie tylko podołali, ale stworzyli perfekcyjny jego przykład.
Xu Fengxia to artystka słynąca nie tylko z wirtuozerskiej gry na guzheng i sanxian, ale też mongolskiego śpiewu gardłowego. Zdolnością tą popisała się także podczas występu na KJJ. Śpiew ten jest ascetyczny, prosty, mało dźwięczny i pewnie dlatego dla nas - przyzwyczajonych do europejskiej tradycji wokalnej - tak oryginalny i niezwykły.
Kulminacje jego możliwości Xu Fengxia zaprezentowała na sam koniec koncertu, wykonując na bis niezwykle ekspresyjną chińską pieśń, w której żonglowała glissandami oraz balansującymi na skraju krzyku i śpiewu zawołaniami. To była prawdziwa orgia.