Pierwszy Kabaret na Kazimierzu "Warjutkowie" Spektakl jest połączeniem musicalu, kabaretu politycznego, teatru cieni, pantomimy i brawurowej recytacji. Jest to sceniczna adaptacja szalonego poematu "Warjutkowie". Jego autor, Michał Zabłocki, ustanawia nowy na polskim gruncie gatunek poematu surrealistycznego. W interesujące ujęcie sceniczne młodego reżysera Pawła Szarka doskonale wpisują się piękne piosenki w kompozycji i wykonaniu Agnieszki Chrzanowskiej oraz znakomita rola jednego z najzdolniejszych krakowskich aktorów młodego pokolenia, Błażeja Wójcika.
Wszystko to ubarwione polskimi aktualiami w komicznych komentarzach Aliny Janowskiej.
Błażej Wójcik udowadnia swoją interpretacją, że wiersz na scenie może się podobać i porywać widzów, Agnieszka Chrzanowska swoimi kompozycjami i śpiewem - że możliwe jest perfekcyjne dopasowanie słowa i muzyki, a artyści pantomimy, Piotr Malaga i Monika Borysiak, że ruchem ciała rzuconym na kawałek płótna można wyczarować więcej niż cały świat.
Jest na co popatrzeć! I jest czego posłuchać!!!
Występują:
Alina Janowska
Agnieszka Chrzanowska
Błażej Wójcik Pantomima:
Ewelina Rudziewicz Piotr Malaga Muzycy Improwizujący:
Łukasz Charyasz - fortepian
Anna Kozłowska - flet
Maciej Lisowski - wiolonczela
Scenografia: Lidia Fręchowicz Reżyseria: Paweł Szarek
Opinie:
Program artystyczny zaproponowany przez p. Michała Zabłockiego w reżyserii p. Pawła Szarka, posiada wszelkie cechy oryginalnego, nowoczesnego literackiego kabaretu. "Warjutkowie" mają znakomitych aktorów i wspaniałą wykonawczynię, a zarazem kompozytorkę, piosenkarkę, p. Agnieszkę Chrzanowską. Polecam gorąco wszystkim ten bardzo interesujący spektakl-kabaret.
Zygmunt Konieczny, kompozytor
Miniatura teatralna na wysokim poziomie zbudowana z poezji i absurdu zderzonego z piosenką. Baśń dla dorosłych z trudnym do spełnienia przesłaniem: jak pięknie żyć i nic nie robić? Wyrafinowany humor – śmiejemy się z samych siebie. Warto po jakimś czasie obejrzeć to cacko jeszcze raz.
Kazimierz Wiśniak, malarz, scenograf
Warjutkowie sprawili, że od chwili, gdy ich poznałem, coraz baczniej przyglądam się mojemu cieniowi. A może zwarjutkowałem?
Robert Korzeniowski, mistrz olimpijski