  |  |  |  |  | 
 | |  |  | 7 kwietnia
 Donata, Hermana i Jana
 |  |
|  |
|
|
 |  | | Ja, wierzący |  | słucham dziś siebie. Moje serce milczy – nie słyszę go. Kiedy moje serce milczy, to milczy mnie – jak o dzwonie mówił Hemingway za Johnem Donne:
Żaden człowiek nie jest samoistną wyspą; każdy stanowi ułamek kontynentu, część lądu. Jeżeli morze zmyje choćby grudkę ziemi, Europa będzie pomniejszona tak samo, jak gdyby pochłonęło przylądek, włość twoich przyjaciół czy twoją własną. Śmierć każdego człowieka umniejsza mnie, albowiem jestem zespolony z ludzkością. Przeto nigdy nie pytaj, komu bije dzwon; bije on tobie.
Milczenie dzwoni w uszach, dlatego czytałem książki [a Donne’a przeglądałem, lecz nie pamiętam, nic nie pamiętam] i błądziłem rozumem wśród ludzi – faktów, wschodów Księżyca – faktów, uśmiechów jabłoni – faktów, i tak dalej – faktów, i temu podobnych – faktów.
A serce biło – niespokojne, czy kto usłyszy. I usłyszałem, Ciebie. Masz na imię, które zostawię ukryte, bo usłyszałem to, co osobiste. Masz na imię Nie-Przypadek, że od ciebie usłyszałem: Wiesz, że Papież nie żyje?, od nikogo wcześniej. Masz na imię Krzysztof z Irlandii, przysłałeś maila do Radia Zet: Jestem niewierzący. Jestem twardym facetem, zawsze goniłem za pieniędzmi. Coś się dzieje, coś we mnie zmieniło się. Masz na imię Dwóch Chłopców [bo ile oni mają lat – 16, 17?] w szalikach Wisły [chyba tak, bo pamiętam kolor niebieski], w autobusie: Żeby to się utrzymało - o pojednaniu kibiców. A drugi: Ale już są tacy, co mówią, że się nie utrzyma. I mówili z żalem: I przez takich to może upaść. A ja nie wiedziałem, nic, co powiedzieć. Masz na imię Nie Jestem z Rodziny: Chciałem ci złożyć kondolencje, bo – wiesz – ja nie jestem z rodziny i nie wiem, jak sobie poradzić. To wymyśliłem, że będę składał kondolencje, bo rodzinie zmarłego składa się kondolencje. Jeżeli jesteś z rodziny... Powiedziałem: Dziękuję – i: ...że jeden człowiek, socjologicznie nie jest rodziną, ale rodzina jest jak kręgi, aż jest rodzina ludzka, i kosmiczna, kosmiczna, tak.
To był ten pierwszy dzień, 24 godziny. Masz ciągle wiele imion: Niespodziewanie Rozdająca Białe Wstążeczki – no co mogę więcej powiedzieć?, że nie po tobie?, nie spodziewałem się? no przecież mnie jest wszystko jedno, podobno, all together [all together = wszystko razem, bo: wszystko jest jedno; taka mądrość]. Już nic się nie spodziewałem, śmierć to ludzka rzecz – myślałem. A przecież zapomniałem co mówiłem, co ja mówiłem: Nie ma rzeczy niemożliwych, tylko widzialne i niewidzialne. Ludzka rzecz: A gdyby to mnie zabrakło – co byś czuł? , usłyszałem. I co, miałem powiedzieć, że 50 lat, że to różnica... Świat jest jeden, piękny, przecież to wiem, to ja mówiłem: ...ma wciąż tyle dobra, by być – ten świat. Ja to wszystko dobrze wiedziałem, moim małym niespokojnym rozumem.
Mija czwarty dzień, już minie za pół godziny, już minął. Czego miałbym się lękać – że to się nie utrzyma? Moje oko widziało więcej, niż napisałem. Gdzie jest moje serce? Świat cię nie ogarnie, rozumie – to ja mówiłem?, czy chciałem powiedzieć: ...poza TU jest jednak TERAZ. TERAZ jest wszędzie – to, czy milczę, czy otwieram oczy, jest bez znaczenia dla istnienia TERAZ. Ono jest, i to wyczerpuje wszystko, co jest moim BYĆ, bo jestem – czy milczę, czy otwieram oczy. Nie jest jednak bez znaczenia jak głęboko patrzę – kiedy patrzę w pustą przestrzeń, moje oczy są puste.
Moje serce usłyszało wyraźnie przyjaciela z tej samej ulicy, lektora z jednego kościoła – słuchałem jego piosenek: Szukałem Ciebie, Jestem Niewolnikiem, Kiedy Już Będę Dobrym Człowiekiem, Gwiazdy Spadają Z Nieba, Kocham Wolność, Dzisiaj To Możesz Być Ty, Kocham Cię, Jesteśmy Nieśmiertelni, Jezioro Szczęścia, Wczoraj, Spoko Spoko Orinoko, To Koniec, Bis – i słyszę wyraźnie ten schrypnięty głos Bogusia Łyszkiewicza [pięknie graliście, Chłopcy z Placu Broni], jak opowiada Papieżowi ciągle tę samą wędrówkę przez pustynię, a John – Lennon, Boguś! – patrzy i uśmiecha się.
Bis, niech będzie bis, i znowu John, F. Kennedy: Nie pytaj, co zrobili dla ciebie, pytaj, co ty zrobiłeś dla nich.
Niczego się już nie spodziewałem, i to jest ludzka rzecz: nie pytać czego nie zrobiono, kiedy już nie ma go. I to jest moja rzecz: zapytać moje serce, co ja zrobiłem teraz.
Paweł „Myszkin” Górecki |  |
|  |  | | Poprzednia kartka » |
|  |  |
|  |
 |